czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział pierwszy

- Ja też tęskniłam - przytuliłam go jeszcze mocniej a po chwili uniosłam głowę do góry i przejechałam wzrokiem po jego twarzy. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Ekhem! Ja też tutaj jestem! - powiedział groźnym tonem Calum i założył ręce na biodra.
- I ja też! - mruknął Michael.
- Lukey też tutaj jest! - udał obrażonego ale po chwili nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
Bez zastanowienia podbiegłam do każdego z nich i przytuliłam z całej siły. Tak dobrze było znowu ich zobaczyć. 
- Przepraszam. - zasmuciłam się. Wysunęłam dolną wargę i rozszeżyłam oczy niczym małe dziecko. - Tak bardzo za wami tęskniłam. - przeczesałam włosy ręką i stanęłam wedle Ashtona.
- No powiedzmy że my też. - udał obojętnego
- Michael, każdej nocy płakałeś i mówiłeś jak bardzo chcesz się z nią znowu zobaczyć. - Luke wywrócił oczami i poklepał przyjaciela po ramieniu. 
- Dobra, dosyć miłości wracajmy w końcu do domu. - machnął ręką Calum i odwrócił się na pięcie udając się w stronę wyjścia. Luke i Michael zrobili to samo łapiąc do rąk walizki. 
Ashton spojrzał na mnie i złapał mnie za rękę. Zerknęłam na nasze splecione dłonie, a następnie na chłopaka.
- Obiecałem. - wyszczerzył uzębienie i bez oczekiwania na moją odpowiedź podążyliśmy za resztą. 
Wychodząc z budynku zauważyliśmy czarnego mini-busa i odrazu do niego weszliśmy. Za kierownicą siedział Andy - nasz dobry przyjaciel. Przywitaliśmy się z nim i ruszyliśmy. Wraz z Ashtonem siedzieliśmy sami na tylnich siedzeniach. Blondyn przejechał kciukiem po mojej dłoni i spojrzał mi prosto w oczy.
- Co? - zmarszyłam czoło i uśmiechnęłam się
- Nic. - odparł obojętnie - Ładnie dziś wyglądasz.
- Dziękuję - udawałam poważną i zerknęłam na niego kątem oka.
Chłopak złapał moją rękę i stało się coś czego najbardziej się obawiałam. Zapomniałam zakryć blizny. Irwin spojrzał na mnie wymownie i zacisnął usta. Przejechał kciukiem po każdej z nich.
- Co to jest? - spytał nie podnosząc wzrok znad nadgarstka.
Złapałam jego dłoń i 'ściągnęłam' ją z mojej ręki odwracając od niego wzrok. Nie chciałam o tym rozmawiać. Nie teraz. Nie tak to się miało skończyć.
- Rose odpowiedz mi - podniósł ton
- Ashton...
Blondyn złapał moją twarz w dłonie i odwrócił ją w swoją stronę tak,abym patrzyłam prosto w jego oczy. Były przygnębione. Stały się szare, zaszklone, jaby nie jego. Skierowałam swój wzrok w ziemię.
- Rose, jeśli to przeze mnie...
- Nie! - przerwałam odciągając jego dłonie - To nie przez ciebie! Po prostu... - splotłam swoje ręce wokół jego talii i oparłam twarz o jego ramię. - Porozmawiajmy o tym kiedy indziej. - przymknęłam oczy
- Dobrze - pocałował mnie w czubek głowy - Ale obiecaj mi jedno.
- Co?
- Już nigdy więcej tego nie zrobisz. 
- Obiecuję. - cmokłam go w usta i powróciłam do poprzedniej pozycji. W końcu mogłam spokojnie usnąć.

ASHTON's POV

Nie rozumiem dlaczego to zrobiła. Ciągle o tym myślę i boję się, że to przezemnie. Mówiłem że wyjeżdżam na miesiąc, wróciłem za rok. Nawet nie wiem co się u niej działo. Byłem ciągle zabiegany, koncerty,wywiady promocja płyty. Zawaliłem. Ale w końcu udało mi się spełnić marzenia. Ale dlaczego takim kosztem?
Z rozmyśleń wyrwał mnie Luke, który powiadomił że jesteśmy już na miejscu. Sprawnie podniosłem Rose i wziąłem ją na ręce. Wychodząc z auta kroku dotrzymał mi Michael który zobaczył jej blizny. Myślę że ten zielonowłosy idiota był z nią najbardziej związany. Ciągle o niej mówił, bał się czy wszystko ok. Czasami zachowywał się jak jej starszy brat lub nawet ojciec. Chłopak popatrzył na mnie znacząco a ja pokiwałem głową z rozczarowaniem. Wchodząc do domu poszedłem do swojego pokoju kładąc dziewczynę na swoim łóżku. Usiadłem obok niej i rozejrzałem się po pokoju. Na ścianach widniały nasze zdjęcia, jeszcze sprzed 3 lat. Uśmiechnąłem się do siebie i wstałem z łóżka przymykając drzwi. Ułożyłem się obok brunetki i objąłem ją w pasie. Dałem jej buziaka w czubek głowy a ta uśmiechnęła się słodko nie przerywając snu. Po chwili przymknęłem oczy i sam odpłynąłem do krainy morfeusza.

*

Obudziłem się i pierwsze co zrobiłem to spojrzałem na telefon. 3:42. Odłożyłem urządzenie na stolik nocny zerkając na Rose. Ułożyła usta w 'dziubek' więc szybko wstałem z łóżka, obiegłem je po cichu do okoła, przyklęknąłem przy nim i pocałowałem ją w usta. Otworzyła szeroko oczy i spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
- Dzień dobry kochanie - zaśmiałem się i odgarnąłem włosy z jej twarzy
- Ashton... - mruknęła zadowolona - Cześć - uśmiechnęła się i przymknęła oczy
- Chcesz jeszcze pospać? - pogłaskałem ją po policzku i odgarnąłem opadające na czoło pasemko
- Nie - wstała nagle z łóżka jak gdyby nigdy nic i usiadła machając wesoło nogami - Poróbmy coś - podbiegła do drzwi, zapaliła światło i położyła ręce na biodra
- Coś ty taka energiczna - zaśmiałem się i wstałem z ziemi zaścielając łóżko
- Nie wiem Ashton... Czasami po prostu tak mam - zaśmiała się i podbiegła do mnie podskakując - Przytulisz mnie? - wysunęła dolną wargę i opuściła ręce 
- Zastanowię się - złożyłem ręce w krzyż i rozejrzałem się po pokoju a po chwili przysunęłem ją do siebie. 

ROSE's POV

Wtuliłam się w niego mocno i przymknęłam oczy. Tak dobrze było znowu poczuć jego mocny uścisk. Zapach moich ulubionych perfum. Czułam się przy nim bezpiecznie. Gdy go nie było czułam pustkę. Samotność. Demi pomagała mi się pozbierać, lecz nigdy nie trwało to dłużej niż 2 dni. Potem przypominałam sobie wszystkie chwile i znów tęskniłam.
- Dziękuję... - szepnęłam przyciągając go do siebie
- Za co? - spytał gładząc dłonią moje plecy. Blondyn położył głowę na moje ramie.
- Za to że jesteś - ścisnęłam jego koszulkę w dłonie i stanęłam na palcach by pocałować go w policzek

______


Pierwszy rozdział za mną,uff...

Wiem, bardzo nudne, ale dajcie mi się rozkręcić... To dopiero początek. :)
Nie zapomnijcie o komentarzach! <3 

Kocham <3
@xcdiee